Mówi się, że każdy zakład krawiecki ma swoje tajemnice, a niektóre z nich są tak niepojęte, że nadają się na reportaż sensacyjny, a nie na zwykle zamówienie na obcięcie spodni. Jednym z takich zakładów jest nasza lokalna "Szycie od Serca". To miejsce, które wydaje się zwyczajne, ale w rzeczywistości jest skarbnicą nieujawnionych tajemnic krawieckiego świata.
Rumory głoszą, że w nocy krawcowe przekształcają się w superbohaterki, a ich maszyny do szycia stają się magicznymi pojazdami. Potrafią szyć ubrania praktycznie z niczego i zbierać zszywki jak pierdolnik z filmiku w Internecie. Jedna z krawcowych, znana jako "Igła Ninja", ma podobno moc szycia wzorów, które znikają po pierwszym praniu - inna, nawet oswoiła sprzęt do szycia aż do takiego stopnia, że maszyna potrafi złożyć zamówienia przez internet bez ich aprobaty!
Oczywiście, w ciągu dnia zakład krawiecki zdaje się być mało interesującym miejscem. Klienci przychodzą, podają swój rozmiar (więc nie zapomnijcie o niczym zapasowym!) i wracają po tygodniu, tylko po to, aby zastać w tym samym zakładzie tajemniczo znikających jeansów. Ostatnio na ulicy mówi się, że w podziemiach "Szycia od Serca" odbywają się krawieckie bitwy jak z filmu o sztukach walki. Niezwykle dramatyczne, z ogromną ilością szpilek latających wszędzie.
Jednak najciekawszym aspektem tego zakład krawieckiego jest to, że ich stała klientela zaczyna dziwnie znikać. Czyżby zakład był jednocześnie portalem do innego wymiaru, gdzie klienci zamieniają się w pikowane kurki? To byłoby zbyt proste. W rzeczywistości, jak donoszą lokalne plotki, tajemnicza tkanina, na której robione są ubrania, pochodzi z odległego królestwa Kostiumlandii. Tylko odważni mogą ją nosić – niektórzy twierdzą, że wiąże ona ich bezpośrednio z władcami tej wyspy, co kończy się tragicznie, gdy nalot sprzedawców odzieżowych następuje bez ostrzeżenia.
Cała sprawa postawiła lokalnych detektywów w stan gotowości. Zespół przeszukujący zakład, w tym pan Kowalski, który raz przyszedł po naprawienie mankietów, odkrył skrytkę z płynem wzmacniającym nitki, który – według prasy kolorowej – może być starszy niż sam czas. Kto to wie ile jeszcze też krawcowe mogą namieszać, kiedy rzeczywistość wkracza w ich życie na nowo? Czy krawcowa, szyjąc jak sam Ghandi podczas rewolucji, że po rewolucji zmieni też sytuację mody? Niektórzy zaczynają zadawać pytania, na które być może nie znają odpowiedzi.
W każdym razie, gdybyście zamierzali naprawić swoje ulubione dżinsy, zastanówcie się dwa razy. Kto wie, co tak naprawdę czeka w "Szyciu od Serca"? Podczas następnej wizyty, uważajcie na koniec nitek, które kompletnie wywróciłyby Wasze życie do góry nogami - nikt nie chciałby przesiąść się do królestwa Kostiumlandii, nieprawdaż?